Aesculap

Obóz Aesculapa na Odrodzeniu

Nasi uczestnicy mieszkają chwilowo w schronisku Odrodzenie. Odbywa się aktualnie obóz narciarski. Miejsce to wiąże się nieodłącznie z historią Aesculapa. Wychowały się tutaj pokolenia dzieci. Ta jedna z najstarszych szkół w Polsce zapuściła korzenie pod Małym Szyszakiem na długie lata. Odbyły się dziesiątki zgrupowań sportowych i zajęć szkolenia w zakresie podstawowym. W obszernym schronisku mieści się dużo osób. Podczas kolejnych ferii zimowych Aesculapiacy zdobywali umiejętności i kondycję, a ich rodzice wypoczywali przy okazji, korzystając z urlopów. Swego czasu w bezpośrednim sąsiedztwie schroniska funkcjonowały przenośne wyciągi. Aesculap miał nawet własną "wyrwirączkę" na polance na północnym zboczu masywu. A na szlaku prowadzącym na grań był kiedyś usytuowany wyciąg talerzykowy. Teraz to wspomnienie. Miłe zresztą, wychodziło się bowiem ze schroniska, zapinało narty i... już trenowało się na zupełnie przyzwoitym stoku. Na nartach jeździło się dwa razy dziennie (przed i po południu). Pamiętajmy, że były to zupełnie inne czasy (wiadomo - komunizm). Pokonanie granicy stanowiło pewien problem.



Teraz narciarze z Łysej Góry mogą bez ograniczeń korzystać z bazy turystycznej (na europejskim poziomie) w Szpindlerowym Młynie. Wystarczy tylko pokonać 6-kilometrową górską serpentynę. Z parkingu obok Szpindlerowej Budy kursują co godzinę busy. Z tego, że się tak wyrażę, DOBRODZIEJSTWA, korzysta Szkoła Narciarska Aesculap. Po wielu latach jej wychowankowie wrócili na Przełęcz Karkonoską. Są z radością podejmowani przez Państwa Marię i Piotra Kaczmarków. Muszę tu napisać z satysfakcją, że koło historii zamknęło się! Przecież Rawiczanie zapisali się złotymi zgłoskami w dziejach naszego klubu. Maria z determinacją godną naśladowania, woziła Piotra na treningi z odległej Wielkopolski na Łysą Górę i w Karkonosze (tak było od 4-go roku życia małego Piotrusia). Z uporem i konsekwencją doprowadziła syna do świetnej kariery zawodniczej i tytułów mistrzowskich. Pomagając w każdej sytuacji. Oddała Piotra w ręce najlepszych trenerów, jakich mogła znaleźć (więcej o karierze naszego alpejczyka - tutaj). Teraz Maria i Piotr - w jakże innej roli - podejmują w swoim hotelu dzieci ze szkoły, której kiedyś byli członkami.

Wybrałem się wczoraj w góry, aby odwiedzić swoich dawnych podopiecznych. Zobaczyć jak przebiegają zajęcia. Wstałem rano o czwartej; wsiadłem w autobus linii 4, i od dawnego WDW piechotą wdrapałem się na przełęcz. W schronisku trafiłem na śniadanie (dziękuję Kierownictwu za gościnne przyjęcie). W chwilę po tym, jechaliśmy busem do stacji wyciągu na Medvědín. Dzieci wsiadły na krzesło i... jazda na szczyty! Mnie jeszcze czekał 3-kilometrowy spacer do Horní Mísečky. Kamerę miałem oczywiście przy sobie. Po dotarciu na miejsce nakręciłem dwa ujęcia grupy Pani Joasi. Na więcej nie starczyło mi sił. Dzieci tak szybko zjeżdżały z górki, że aż miło. Nie byłem w stanie ich dogonić :). Polecam gorąco kadry wspaniałej zimy w Czeskich Karkonoszach!