Aesculap

Maso Corto

21-26.11.1994r. Kursokonferencja Instruktorów Wykładowców Maso Corto. Pojechałem do Włoch jeszcze jako asystent - kandydat, aby zebrać ostatnie punkty przed wiosenną konferencją w Zakopanem (gdzie w rezultacie zdobyłem stopień IW). Przy okazji wypełniania obligatoryjnych obowiązków wobec stowarzyszenia, zrobiłem fotoreportaż z pobytu na lodowcu (nigdy nie rozstaję się z aparatem). Każdy wyjazd w Alpy wyzwala ogromny ładunek emocji. Mieszają się tutaj uczucia niewysłowionej radości z powodu przebywania w cudownych górskich plenerach, i skrępowania z racji konieczności permanentnego demonstrowania jazdy na nartach pod presją. Muszę wykonać wszystko perfekcyjnie, od tego zależy wynik egzaminu. Egzaminu, który się zdaje przez całe życie. Wiedzą o tym wszyscy instruktorzy szkolący Was na terenie całej Polski. Unifikują się co trzy lata. Bez tego okresowego zaliczenia praktyki, nie ma mowy o podejmowaniu dalszej pracy. Wykładowcy muszą to robić co roku. Tak więc, między pokazami lub w ich czasie trwania musiałem znaleźć chwile na udokumentowanie konferencji. Kadrując wszystko dosłownie "z biegu" udawało się mi niekiedy wykonać artystyczne zdjęcie. Poniżej publikuję te najciekawsze, niekoniecznie ukazujące mrówczą pracę szkoleniową IW na stoku (jednak wybrałem dwie fotki z udziałem profesorów narciarstwa). Myślę, że oddają one klimat wszystkich podobnych alpejskich kursów. Bo przecież odpoczywając w kolejce do wyciągów mamy okazję do podziwiania takich właśnie widoków. Rok 1994 był przełomowym w moim życiu. Skończyłem pracę z zawodnikami Aesculapa i kierując się na narciarski "Olimp", wstępowałem w ślady mojego Taty, by podjąć trud wychowywania kadr tej szkoły. Na zdjęciu po lewej - autor przy górnej stacji kolejki na lodowiec Hochjoch.