Aesculap

Wyprawa rowerowa dookoła Polski

Podobnie jak moje wszystkie poprzednie wyprawy (jeżdżę po Polsce i Europie od wielu lat) tegoroczna eskapada, którą zatytułowałem "W Polskę jadę", miała charakter jednocześnie sportowy i krajoznawczy. Przejechałem w sumie 1988 kilometrów. Po drodze widziałem naprawdę wiele ciekawych miejsc. Nie sposób wyczerpująco skomentować ten niesłychanie długi "film", jaki zarejestrował się w mojej pamięci. Z wysokości siodełka rowerowego można obserwować dosłownie wszystko podczas jazdy. Mijałem miasta, miasteczka i wsie. Zostawały w tyle... Pojawiały się następne, następne... Brzeg, Jasna Góra, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Gdańsk... Przekraczałem Odrę, Wisłę, Bug... Podczas przerw w podróży odbywałem rejsy statkami po Wiśle koło Kazimierza, po Jeziorze Drwęckim koło Ostródy. Przeprawiałem się przez Zalew Wiślany z Fromborka do Krynicy Morskiej. Odwiedziłem Podlasie, grób Heleny Mniszek (mojej prababci) w Zembrowie i miejscowość Sabnie, gdzie mieszkała. Przeciąłem Jurę Krakowsko-Częstochowską, przejechałem Mazury, Kaszuby, Pojezierze Drawskie. Lubuskie...



Przyjemności były okupione dużym wysiłkiem. Musiałem narzucić sobie spore tempo jazdy, przestrzegać reżimu treningowego. Aby zobaczyć to wszystko w założonym czasie, musiałem zaliczać dziennie 100 do 170 km. Wyprawa nie była łatwa ani bezpieczna. Z jednej strony podziwiałem nasz piękny kraj, z drugiej modliłem się często, aby nie przejechał mnie TIR. Obok pustych szos zdarzały się te zatłoczone do granic możliwości. Nie raz otarłem się o błotnik wielkiej ciężarówki pędzącej z łomotem "na trzeciego". Nie ma kary na tych kierowców na Ziemi! Były też momenty takiej ciszy, że aż w uszach dzwoniła. W Wieży Kopernika we Fromborku obserwowałem jak ziemia się kręci... Nie miałem przygód, o których słucha się z wypiekami na twarzy. Obyło się bez awarii roweru; i nawet nie złapałem "gumy". Jak wspomniałem na początku - to film zarejestrowany w pamięci. Nie do opowiedzenia. Musicie to przeżyć sami. Polecam podobne "tête-à-tête" z Polską. Naprawdę warto spróbować.



Zapraszam do obejrzenia zdjęć i kartek z dziennika podróży. >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz