Aesculap

Damian Drobyk - HTC Author American Expedition 2013

Uczestnicy Szkoły Narciarskiej Aesculap a także narciarze przyjeżdżający na Łysą Górę dobrze znają Damiana Drobyka - ratownika medycznego, który jeszcze niedawno pracował na Łysej Górze. Niósł pomoc narciarzom, którzy ulegli wypadkowi. To niezwykle sympatyczna postać. Uprawia sport, wszechstronnie - stąd jego wysportowana, prosta jak struna sylwetka. Zawsze usmiechnięty. Doskonale jeżdżący na nartach. W Górach Kaczawskich kojarzył się nam z akcją ratowniczą. Widzieliśmy go najczęściej z szyną Kramera w ręku i ciągnącego tobogan. Nie wszyscy jeszcze być może wiedzą, że pasją Damiana jest kolarstwo, a w szczególności wyprawy rowerowe. I to wielkie... Wielodniowe, wielomiesięczne, piekielnie trudne, okraszone zdobywaniem najwyższych przełęczy, gdzie tylko prowadziła jakaś droga czy ścieżka. Przejechał bowiem na rowerze między innymi Alpy, Karpaty, Pireneje, Himalaje. Nie mówiąc już o wszystkich polskich górach. Ostatnio pokonał drogi i przełęcze Ameryki Północnej i Środkowej. Oto opis autorski wyprawy przez USA (wystartował z Nowego Yorku), Kanadę, Meksyk, Gwatemalę, Salwador, Kostarykę i wreszcie Panamę, gdzie zakończył podróż.



HTC Author American Expedition 2013 - podsumowanie

Moja najdłuższa i najdalsza wyprawa rowerowa zakończona. Po ponad siedmiomiesięcznej podróży wróciłem do domu. Pierwotny plan zakładał przejazd aż do Patagonii w Ameryce Południowej, do Polski postanowiłem jednak wrócić z Panamy. To chyba jedyny sensowny punkt na zaplanowanej trasie. Za Panamą znajduje się nieprzejezdny przesmyk Darien, gdzie jest tylko dżungla więc jedyną możliwością przedostania się do Kolumbii jest samolot lub łódź. Ponieważ wiązało się to z nie małą opłatą lepszym rozwiązaniem był powrót do Polski. To właśnie skromny budżet wyprawy był głównym powodem skrócenia wyprawy. Nie łatwo jest z własnych oszczędności zorganizować tak długą i daleką podróż nawet jeśli zna się wiele sposobów na to aby te koszty obniżyć. Oczywiście względy finansowe to tylko jeden z kilku powodów mojej decyzji.

Głównym celem wyprawy było zdobywanie najwyższych dróg, przełęczy, podjazdów oraz szczytów w tym także wulkanów powyżej 2000m.npm. Takich miejsc zdobyłem aż 115 czyli praktycznie co drugi dzień wyprawy wjeżdżałem na wysokość powyżej 2000 metrów, co świadczy o tym, że trasa nie prowadziła po łatwym, płaskim terenie. Podczas 235 dni wyprawy przejechałem ponad 26000 kilometrów, co daje ponad 111 kilometrów dziennie nie licząc dni wolnych od jazdy. Nie udało mi się osiągnąć dziennego dystansu powyżej 200km. Powód? Niesprzyjający wiatr, waga roweru oraz sporo górskich odcinków. Nie mogę pominąć również gorącego i suchego klimatu w USA, wielu pustynnych etapów i kłopotów z brakiem wody. Kilka razy podczas jednego dnia musiałem wspinać się ponad 2000 metrów w górę, co przy sporej masie roweru nie było łatwe. Ogólna liczba przewyższenia w górę to ponad 200 kilometrów według licznika. Maksymalna prędkość oscylowała w okolicach 80km/h na kilku stromych i prostych zjazdach.

Podczas wyprawy najbardziej uciążliwe było palące słońce na przeważającej części USA i Meksyku, upały przekraczające 40 stopni Celsjusza oraz komary. Na trasie musiałem się również zmagać z wieloma przebitymi dętkami przez małe druty gubione z opon ciężarówek. Kila razy oczywiście przemokłem do suchej nitki, porządnie przemarzłem, wiele razy walczyłem z huraganowym wiatrem, gradem, śniegiem a także uciekałem przed piorunami uderzającymi o skały kilkaset metrów ode mnie. Pięć razy spotkałem niedźwiedzia, kilka razy kojoty, w Parku Yellowstone widziałem wiele bizonów i jeleni, raz nawet wąż spał pod moim namiotem. Na swojej drodze spotkałem też takie zwierzęta jak: żółw, pancernik, kondor, orzeł, tukan, małpa i wiele innych.

Na kontynencie północnoamerykańskim znajdują się dwa miasta partnerskie Jeleniej Góry które oczywiście odwiedziłem. Są to Tyler w stanie Teksas i Tequila w Meksyku w stanie Jalisco. Tequila znana jest z produkcji alkoholu o tej samej nazwie z niebieskiej odmiany agawy.

Nieodzowną częścią wyprawy rowerowej jest kontakt z ludźmi na trasie. Wiele napotkanych osób pomogło mi bezinteresownie w różny sposób. Kilkanaście razy mogłem liczyć na darmowy nocleg, prysznic czy kolację.

Dwa razy zostałem uderzony lusterkiem samochodowym w rękę, raz auto otarło mi się o sakwy i miałem kilkadziesiąt innych niebezpiecznych sytuacji na drodze głównie w Meksyku i Ameryce Środkowej gdzie jazda rowerem nie jest zbyt bezpieczna. Cieszę się jednak, że pokonując tak długi dystans obyło się bez upadku i wypadku.

Przejazd przez Meksyk i Amerykę Środkową to przymusowa i przyspieszona nauka hiszpańskiego, próbowanie wyśmienitej kuchni meksykańskiej oraz wielu owoców które w tych rejonach są bardzo tanie.

Damian Drobyk

Poniżej... 40 wybranych zdjęć oraz dane statystyczne wyprawy. Więcej informacji znajdziecie Państwo w miejscach, których adresy podane są na dole strony.



Głównymi zdobyczami wyprawy były między innymi:

- najwyższa droga asfaltowa oraz nie asfaltowa Ameryki Północnej
- najwyższa droga Highway w USA

- najwyższe drogi i przełęcze kilku stanów USA

- najwyższy szczyt USA poza Alaską, najwyższy szczyt Gór Skalistych (wejścia piesze)

- kilka wysokich wulkanów w Meksyku i Ameryce Środkowe

Pełna lista zdobyczy wraz ze zdjęciami znajduje się w linku na stronie - www.damiandrobyk.pl/ZdobyteAmeryka.html

Statystyki:

15.04 - 6.12.2013 (235 dni wyprawy) - przejechane 26258 kilometrów

196km - największy dystans dzienny

200km przewyższenia pionowego

78.7km/h - najwyższa prędkość maksymalna wyprawy z przyczepką

81.8km/h - najwyższa prędkość wyprawy bez przyczepki

111km - średni dzienny dystans 196km - najdłuższy dystans dzienny wyprawy

2420m w górę - najwyższe dzienne przewyższenie (Mount Lemmon)

-4 +46st.C - rozpiętość temperatur

115 - zdobyte podjazdy, przełęcze i szczyty w Apallachach, Górach Skalistych, Górach Kaskadowych,Sierra Nevada oraz Kordylierach Meksyku i państwach Ameryki Środkowej powyżej 2000, 3000, 4000m.npm.

9 odwiedzonych krajów w tym 25 stanów USA

15 – kilogramów masy ciała zrzucone

6-8L - zapotrzebowanie dzienne na wodę

30 – flaków, 2 większe serwisy na trasie

Blog - americanexpedition.wordpress.com

Galeria - http://www.flickr.com/photos/damian_drobyk/

Wiecej zdjęc w galerii oraz na FB

Pozdrawiam serdecznie, Damian Drobyk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz